Już trzeci rok mija, odkąd mamy w Laare w Kenii naszą małą Ann. Bardzo dziękujemy za piękny rysunek, który dostaliśmy kilka dni temu i pozdrawiamy Ann oraz jej przyjaciół i Siostry z Fundacji ks. Orione, a także wszystkich wolontariuszy w Kenii.
Siostry obejmują opieką już ok. 400 dzieci w tej małej wiosce, gdzie brakuje wody, szerzy się tyfus
i walczy się o każdy dzień. Bardzo dziękujemy Siostrze Alicji za informacje o Ann.
Podziwiamy Cię Alicjo za Twoją wytrwałość i determinację.
Dziękujemy także Siostrze Amabilis Glinieckiej za przywiezienie listu z Kenii:)
Jesteśmy z Wami w modlitwie i myślach. Pozdrawiamy!!!

Siostra Alicja czyta Ann list od nas:)
Moje Kochane Czytelniczki!
Gdybyście chciały dowiedzieć się czegoś więcej o tej Fundacji , odsyłam Was do bloga http://misjalaare.blogspot.com .
Możecie tam przeczytać o codzienności w Laare i o tym, jak dalece inne o naszego europejskiego życia, jest życie w Kenii, znanej niektórym z wycieczek na Kilimandżaro i kolorowych masajskich strojów.I o tym, jak niewiele trzeba, by pomóc. Koszt utrzymania jednego dziecka przez miesiąc, to mniej więcej 50 zł. Dla nas to pestka. Im niejednokrotnie ratuje życie.
A teraz kilka zdjęć Ann :))
Ann z witrażykiem od Szymona:)
Ann z Babcią
.JPG)
Ann szczęśliwa :)

Dziękujemy za ostatni list :)

I piękny rysunek od Ann :)
I pozdrawiam Wszystkich słonecznie jesiennie :)